Home Film Cieszył się ogromną oglądalnością. Losy bohaterów serialu z lat 1988-1991 śledziło 16 mln Polaków.
5.03K

Cieszył się ogromną oglądalnością. Losy bohaterów serialu z lat 1988-1991 śledziło 16 mln Polaków.

Cieszył się ogromną oglądalnością. Losy bohaterów serialu z lat 1988-1991 śledziło 16 mln Polaków.

Kiedy powstał pomysł na ten serial, krytycy kręcili nosem. Ryzyko podjęte przez twórców opłaciło się. W szczycie popularności telenowelę oglądało 16 milionów widzów.

Pomysłodawcą serialu, który opowiada o losach zwykłych Polaków był dziennikarz Józef Węgrzyn. Ideę podchwycił Janusz Rolicki i zaprosił reżysera Pawła Karpińskiego do współpracy.

Filmowiec zaprosił do współpracy także scenarzystę Wojciecha Niżyńskiego i po pół roku ciężkiej pracy, w październiku 1988 roku ekipa serialu „W labiryncie” weszła w końcu na plan. 30 grudnia tego samego roku widzowie mogli obejrzeć pierwszy odcinek.

– „Scenariusze były gotowe na dwa miesiące do przodu, zdjęcia realizowaliśmy z trzytygodniowym wyprzedzeniem. Jeden odcinek zwykle kręcony był przez tydzień” – wspominał Paweł Karpiński

Nowy, mało popularny jeszcze w polskiej telewizji serialowy format budził wiele wątpliwości i niepokoju – zarówno wśród ekipy, jak i aktorów, którzy dostali angaż.

– „Decyzja zagrania  w tym serialu nie była wcale taka oczywista. Wtedy aktorzy uczestniczyli w tak zwanej „sztuce wyższej” i wierzyli w swoje posłannictwo. A tu nagle… opera mydlana” – opowiadała Marta Klubowicz, która wcieliła się w postać farmaceutki Doroty Wanat.

Rzeczywiście, niektórzy artyści po przemyśleniu sprawy, rezygnowali z udziału w serialu. Do grupy tej należała, m.in. Grażyna Barszczewska, która miała wcielić się w Joannę Racewicz. Na jej odmowie skorzystała Sławomira Łozińska.

Propozycję roli odrzuciła też Joanna Żółkowska. Aktorem, który od samego początku wierzył w sukces serialu i bez oporów przyjął rolę Adama Racewicza, był Marek Kondrat.

– „Moje środowisko żyło wspomnieniem minionej epoki, kiedy nie było reklam, a udział w operze mydlanej budził zażenowanie. Ja się w to „wpuściłem”, bo uprawiałem ten zawód z całym jego dobrodziejstwem” – wyjaśniał artysta.

Mieczysław Voit, który początkowo sceptycznie podchodził do serialu, po roku pracy na planie diametralnie zmienił zdanie.

Obok nieokreślonej z początku liczby odcinków, kolejną nowością w serialu było kręcenie scen w „naturalnych”, a nie przygotowanych w halach wytwórni wnętrzach. Ciekawostką jest także fakt, że mieszkanie rodziny Racewiczów wcześniej wystąpiło w 12. odcinku „07 zgłoś się”.

Producencie często pomimo poważnych problemów z przewożeniem sprzętu, decydowali się na wyprowadzanie swoich bohaterów w plener. O tym, że na planie „W labiryncie” panowała prowizorka może świadczyć fakt, że aktorom zdarzało się występować we własnych ciuchach.

Mimo siermiężności serialu, widzowie szybko go pokochali, a aktorzy w nim występujący na każdym kroku doświadczali dowodów niemal uwielbienia. Dariusz Kordek, który wcielał się w serialowego Marka Siedleckiego, czy Jan Jankowski grający Pawła Hanisza, nie mogli odpędzić się od wielbicielek.

Cała Polska kibicowała wtedy Marcie Klubowicz, czyli serialowej Dorocie Wanat, w powrocie do zdrowia po operacji kręgosłupa. Nawet Anna Chodakowska, która dostała w serialu rolę czarnego charakteru – Renaty, siostry Ewy Glinickiej, miała prężnie działający fanklub.

Twoja reakcja?

Super
Super
15
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
3

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz