Home Poruszające Trzech mężczyzn schowało coś w trumnie starca. Odpłacili mu za to, co zrobił.

Trzech mężczyzn schowało coś w trumnie starca. Odpłacili mu za to, co zrobił.

Trzech mężczyzn schowało coś w trumnie starca. Odpłacili mu za to, co zrobił.

Kay Bryant postanowił podzielić się historią pewnego znajomego.

„Pewnego dnia poszedłem do pobliskiego warzywniaka po ziemniaki na obiad. Dostrzegłem chłopca, bardzo skromnie, ale czysto ubranego. Łapczywym wzrokiem zerkał na kosz z zielonym groszkiem. Rozumiem go, sam uwielbiam młode ziemniaki i zielony groszek. Właściciel, pan Miller, zwrócił się do niego:

– Witam Barry, jak się masz?

– Dzień dobry, panie Miller. Dobrze, dziękuję. Chciałem po prostu popatrzeć na groszek. Wygląda całkiem nieźle.

– I tak też smakuje. A jak się czuje twoja mama?

– Coraz lepiej.

– Cieszę się. Czy mogę Ci w czymś pomóc?

– Nie, dziękuję. Tak tylko patrzę.

– Chcesz może trochę groszku, Barry?

– Nie, dziękuję panu. Nie mam pieniędzy.

– To może masz coś, co mógłbyś wymienić za groszek?

– Mam przy sobie tylko moją najlepszą, szklaną kulkę.

– Naprawdę? Pozwól mi ją zobaczyć.

– Proszę. Jest piękna!

– Właśnie widzę, ale wiesz… Nie lubię niebieskiego koloru. Masz może w domu czerwoną kulkę?

– Nie do końca czerwoną, ale coś w tym stylu.

– To mam pomysł. Weź sobie groszek, a jak będziesz tu następnym razem, dasz mi czerwoną kulkę.

– Tak zrobię, panie Miller! Dziękuję!

Żona pana Millera stała obok mnie i z uśmiechem wyjaśniła mi, że oprócz tego chłopca w pobliżu mieszkali jeszcze dwaj, którzy także byli z bardzo biednych rodzin. A Jim, jej mąż, handluje z nimi na zasadzie wymiany.

Daje im owoce i warzywa, a w zamian chce czerwoną kulkę. A jak wracają z obiecaną kulką, Jim stwierdza, że jednak woli zielony kolor i znowu odsyła chłopca z warzywami do domu. Następnym razem nagle oznajmia, że jednak marzy mu się pomarańczowa kulka…

Wyszedłem ze sklepu zdumiony z uśmiechem na ustach. To, co robił ten człowiek ogromnie mnie wzruszyło. Niedługo potem przeprowadziłem się na drugi koniec kraju, ale tego co robił nigdy nie zapomniałem.

Kilka lat później wróciłem w rodzinne strony i postanowiłem odwiedzić znajomego sklepikarza. Nie zdążyłem. Kilka dni wcześniej zmarł. Nazajutrz miał odbyć się pogrzeb.

Oczywiście wybrałem się na niego. Przede mną stali trzej mężczyźni. Jeden w mundurze wojskowym i dwóch w eleganckich garniturach. Podeszli do pani Miller. Każdy z nich kolejno objął ją, a następnie podchodził do trumny. Zaszklone, niebieskie oczy wdowy śledziły każdy ich ruch, gdy pojedynczo podchodzili do zmarłego i wkładali mu coś do ręki.

Ja także podszedłem do trumny pożegnać zmarłego. Zobaczyłem w jego rękach trzy szklane, czerwone kulki…”

tru1

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
1
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz