Home Poruszające „Wyłam z rozpaczy nad jej łóżeczkiem”. Mama Kasi rozpaczliwie błaga o pomoc dla córeczki.

„Wyłam z rozpaczy nad jej łóżeczkiem”. Mama Kasi rozpaczliwie błaga o pomoc dla córeczki.

Każdy z nas chciałby, aby jego dziecko było zdrowe. Niestety nie zawsze tak jest. Rodzice Kasi również liczyli na to, że ich córka będzie zdrowa i będzie mogła cieszyć się życiem.

Na stronie, na której zorganizowano zbiórkę dla małej, jej mama podzieliła się dramatyczną historią dziewczynki. Kobieta ma nadzieję, że znajdą się ludzie dobrej woli, którzy pomogą jej zebrać kwoty niezbędne, aby uratować jej ukochane dziecko.

„Któregoś dnia na badaniu kontrolnym pielęgniarka zapytała mnie, czy aby przypadkiem Kasia nie jest bita. Łzy stanęły mi w oczach, bo przecież nigdy w życiu nie zrobiłabym mojej córeczce krzywdy. Sińce pod oczami, sine palce i niemal fioletowe usta to objawy śmiertelnie poważnej wady serduszka!

Stan Kasi pogarsza się w bardzo szybkim tempie! Bez operacji będę świadkiem powolnej i bardzo bolesnej śmierci własnego dziecka. Niestety – w Polsce i w Europie nikt nie podejmuje się naprawienia serca Kasi. Jedynym człowiekiem na świecie, który dał nam szansę na ocalenie życia córeczki, jest dr Hanley z kliniki w Stanford w USA. Jeśli Kasia tam nie pojedzie – umrze…”

Kasia do tej pory przeszła już kilka operacji, jednak żadna z nich nie wyleczyła jej serca. Najnowsze wyniki badań nie pozostawiają żadnych złudzeń. Stan dziecka pogarsza się i jeśli dziewczynka nie pojedzie do USA na operację, niedługo umrze.

„Trzy ciężkie operacje w Polsce nie przyniosły większych efektów. Owszem, przedłużyły życie Kasi, ale nie uratowały go! Moje dziecko wciąż nosi w sobie bombę z nieodpalonym zapłonem. Badania potwierdzają, że jej stan się pogarsza. Moje matczyne oko też widzi swoje – bywają dni, kiedy Kasia nagle upada, bo nie ma siły już dalej iść. Bywa, że na schodach wyciąga w moją stronę rączki, bo pokonanie kolejnych stopni, to zbyt dużo dla niej. Słyszę, że oddech Kasi jest coraz bardziej płytki. Czuję, że jej życie przelewa mi się przez palce. Pęka mi serce, kiedy widzę swoje małe dziecko w tak złym stanie, ale właśnie to popękane matczyne serce zrobi wszystko, by walczyć!”

Rodzice Kasi o chorobie dowiedzieli się już w trakcie ciąży, jednak ani oni, ani lekarze nie przypuszczali nawet, że stan ich dziecka będzie aż tak poważny.

„Chociaż o wadzie dowiedzieliśmy się jeszcze w czasie ciąży, nikt nie przypuszczał, że po porodzie sytuacja stanie się aż tak dramatyczna. Kasię od razu zabrano do innej sali – na szczegółowe badania. Po jakimś czasie przyszedł mąż. Od samego progu widziałam, że coś jest nie tak. “Nie wiadomo, czy nasze dziecko przeżyje. W serduszku Kasi wszystko jest nie tak, jak powinno…”. Na wynikach badań widzieliśmy cały szereg diagnoz: wrodzone zwężenie zastawki pnia płucnego, wrodzona wada serca pod postacią atrezji zastawki płucnej, tetralogia Fallota. Poza tym Kasia ma niedorozwinięte obie tętnice płucne, przez co organizm jest niedotleniony, a Kasia robi się sina.

Dalsza część artykułu na następnej stronie…

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
1
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz