Home życie Julia była zażenowana zachowaniem księdza. W trakcie kolędy wyprosiła  go z mieszkania.
1.82K

Julia była zażenowana zachowaniem księdza. W trakcie kolędy wyprosiła  go z mieszkania.

Pewna czytelniczka portalu papilot.pl opisała swoje doświadczenia związane z wizytą duszpasterską. Przeżyła ją bardzo mocno.

Ta wizyta wywołała też u niej niechęć do księdza z lokalnej parafii. Dlaczego? Czytajcie dalej.

„Długo zastanawiałam się, czy przyjmować księdza po kolędzie, ponieważ niedawno rozpoczęłam studia i wyprowadziłam się z domu rodzinnego. Wraz z koleżanką wynajmujemy dwupokojowe mieszkanie. Gdy ksiądz zapowiedział kolędę, okazało się, że jej tego dnia nie będzie w mieście, bo wyjeżdża do Zakopanego. Stanęło więc na tym, że jeżeli się zdecyduję, będę musiała przyjąć kapłana sama. Nie za bardzo mi się to uśmiechało. Nie dlatego, że się bałam. Dla mnie jest coś niezręcznego w modlitwie i rozmowie z księdzem sam na sam w miejscu, w którym mieszkam na co dzień. Co innego kościół albo inna placówka publiczna, a tak trzeba odsłonić swoją prywatną przestrzeń.

W końcu postanowiłam, że to zrobię. Sama siebie przekonywałam w myślach, że nie ma się czego bać ani czym krępować. W końcu ksiądz to nie surowy wykładowca. Pomodli się ze mną, porozmawiamy przez chwilę i pójdzie do sąsiadów.

W dniu planowanej wizyty wróciłam do domu wcześniej. Posprzątałam mieszkanie, doprowadziłam do porządku swój wygląd i przygotowałam stół. Potem pozostało mi tylko oczekiwanie. Wreszcie przyszedł.

Najpierw nastąpiła modlitwa. Przyznam, że kiepsko mi szło. Po pierwsze czułam skrępowanie przed tym obcym człowiekiem, po drugie nie wiedziałam za bardzo, co i jak odpowiadać. Wreszcie skończyło się i ksiądz usiadł.

Zaczęło się bardzo miło. Ksiądz był młody i wesoły. Ciekawiło go, gdzie bawiłam się w Sylwestra i jakiej rasy jest mój kot. W tym samym przyjaznym tonie rozmawialiśmy jeszcze około 10 minut. Ksiądz zachęcił mnie do uczęszczania na spotkania grupy Odnowy w Duchu Świętym i podziękował za kopertę, nawet do niej nie zaglądając. Myślałam, że to już koniec wizyty i cieszyłam się, a wtedy nastąpiła tragedia. Ksiądz wszystko zepsuł i okazał się wredną osobą. Powiedział, że zauważył, że mam problem z odmawianiem Modlitwy Pańskiej czyli „Ojcze nasz”. Poprosił mnie, abym to przy nim zrobiła.

Dalsza część artykułu na następnej stronie…

Twoja reakcja?

Super
Super
92
Ha ha
Ha ha
36
Wow
Wow
30
Smutny
Smutny
33
Zły
Zły
52

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz