Home Poruszające Kierowca karetki odnosi się do wypadku w Puszczykowie. Winne są przepisy?

Kierowca karetki odnosi się do wypadku w Puszczykowie. Winne są przepisy?

Ten wypadek wstrząsnął całym krajem. Na przejeździe kolejowym w Puszczykowie pociąg relacji Katowice-Gdynia wjechał w karetkę.

Ambulans utknął pomiędzy rogatkami. Na miejscu zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. Po tym, jak nagranie z tego zdarzenia trafiło do sieci, rozpętała się burza. Część osób twierdzi, że zawinił kierowca, a inni z kolei, że przepisy.

Karetka wjechała na przejazd w momencie, gdy szlabany zamykały się. Pojazd utknął pomiędzy nimi. Wtedy też kierowca ambulansu zdecydował się, aby ustawić samochód równolegle do torów, przy jednym z zamkniętych szlabanów. Prawdopodobnie liczył na to, że zmieści się. Niestety tak się nie stało i już kilka sekund później doszło do zderzenia.

Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, w sieci rozgorzała ogromna dyskusja. Na stronie zrzeszającej pracowników i sympatyków Ratownictwa Medycznego, można przeczytać, że niektórzy twierdzą, iż za wypadek odpowiedzialne są przepisy. Komentujący twierdzą, że załoga karetki wolała ryzykować własne życie niż stracić pieniądze. Mówią, że niektórzy z ratowników wszelkie koszty uszkodzenia pojazdy muszą pokrywać ze swoich pieniędzy.

Piotr Skibiński, który wiele lat prowadził karetkę pogotowia, w rozmowie z dziennikarzami przybliżył nieco, jak wygląda rzeczywistość:

– „Zależy to od umowy podpisanej między ratownikiem a dysponentem Zespołu Ratownictwa Medycznego. Są umowy, gdzie faktycznie istnieje zapis o odpowiedzialności i partycypacji w kosztach naprawy. Istnieją też zapisy, gdzie cała odpowiedzialność przekierowana jest na dysponenta. Są ponadto ubezpieczenia na pojazdy typu OC i AC. Spore grono ratowników ma także wykupione ubezpieczenie prywatnie od odpowiedzialności cywilnej za szkody na osobie i powierzonym sprzęcie.”

Pan Piotr Skibiński zdziwił się jednak faktem, że kierowca karetki wjechał za opuszczający się szlaban. Podkreśla, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca nawet wówczas, gdy ambulans jedzie do pacjenta.

– „Nigdy nie wjechałem na przejazd kolejowy, gdy zaświeciło się światło ostrzegające o nadjeżdżającym pociągu. Mamy protokół powiadomienia dyspozytorni medycznej o zamkniętym przejeździe kolejowym, którą to uwagę odnotowuje się w systemie. Jest to uzasadnione opóźnienie czasu dojazdu. Najważniejszy i wszędzie powtarzany jest nacisk na własne bezpieczeństwo. Nie rozumiem manewru ustawienia karetki czołem do nadjeżdżającego pociągu, na torze, którym przejeżdża. W mojej ocenie było wystarczająco dużo czasu, by przyjechać, taranując szlaban, wycofać przed przejazd, czy ostatecznie uciec z samochodu. Większość zapór kolejowych skonstruowana jest tak, że po uderzeniu w nią, rogatka składa się wzdłuż drogi.”

Czytając komentarze i opinie takie, jak powyższa, ciężko oprzeć się wrażeniu, że wina leży po stronie kierowcy karetki, biorącej udział w wypadku. Innego zdania są jednak współpracownicy mężczyzny. Ich zdaniem to nie może być jego winą:

– „Znam Sebastiana (kierowca karetki, która uczestniczyła w wypadku w Puszczykowie) wiele lat i znam opinie o Nim. To jeden z lepszych kierowców w pogotowiu. Jest bardzo opanowany i rzetelny.”

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz