Home życie Spotkała w klubie 35-latkę: „Byłoby mi wstyd, gdyby moja mama zachowywała się jak ona”.

Spotkała w klubie 35-latkę: „Byłoby mi wstyd, gdyby moja mama zachowywała się jak ona”.

Kluby to bardzo specyficzne miejsca. Nie każdy czuje się w nich dobrze, zwłaszcza, jeśli nie ma już dwudziestu lat.

Mimo wszystko zdarzają się też starsi miłośnicy szalonych klubowych imprez. Niestety czasem nie potrafią „wpasować się w klimat”.

Portal Papilot opublikował historię dziewczyny, która w jednym z klubów spotkała się z bardzo dziwnym zachowaniem. Autorka relacji postanowiła wybrać się do klubu w rodzinnym mieście z dawno niewidzianymi koleżankami. Przyczepiła się do nich pewna 35-latka.

„Trudno nazwać ją dziewczyną, bo wyglądała na sporo starszą od nas. A zachowywała się jak jakaś spuszczona ze smyczy gimnazjalistka. Od początku zwracała na siebie uwagę.

Była strasznie tandetnie ubrana i wymalowana, a w całym klubie słyszalny był tylko jej rechot. Od razu pomyślałam, że coś tu jest nie tak.

Czasami w takich miejscach spotyka się nastolatki, które jakimś cudem wpuszczono do środka. Krótkie spódnice, biust prawie na wierzchu, a po jednym drinku już w ogóle nad sobą nie panują. Przykry widok. Od kobiety, która mogłaby być ich matką, oczekuje się jednak czegoś innego. Ktoś taki w ogóle nie powinien tam być, a jeśli już – wypadałoby dostosować zachowanie do swojego wieku.”

Dziewczyna mówi, że 35-latka była dosłownie wszędzie. Tańczyła, za chwile już była w toalecie, po czym nagle próbowała flirtować z chłopakiem przy barze. Gdy znajomi kobiety wrócili do domu, ta nie poszła w ich ślady. Postanowiła znaleźć sobie innych przyjaciół.

„Padło na nas. Kiedy siedziałyśmy w loży, ona nagle wyrosła za plecami mojej przyjaciółki i zaczyna się przedstawiać.

Szczerze? Różnica wieku była widoczna gołym okiem, więc głupio mi było mówić do niej na „ty”. Łapałam się na tym, że myślę o niej jako „pani”. Dawałam jej 30-40 lat i trafiłam w sam środek. Przyczepiła się do nas 35-letnia desperatka. Wulgarna, głośna i mało pasująca do tego miejsca. Jesteśmy dobrze wychowane, więc jej nie przepędziłyśmy.

A uwierzcie, że to byłoby najlepsze wyjście. Po chwili obściskiwała każdą z nas, wyciągała siłą na parkiet, opowiadała jakieś sprośne dowcipy, a ja patrzyłam na nią z zażenowaniem. Makijaż jej się rozmazał, a spódniczka niebezpieczne wędrowała do góry. Świeciła tyłkiem i niczym się nie przejmowała.

Patrzyłam na nią jak na starszą panią, której puściły hamulce. Dowiedziałam się, że często bywa w takich miejscach, bo musi się rozerwać. Zwłaszcza teraz, bo urodziła drugie dziecko i siedzi na macierzyńskim. W tygodniu dom, pieluchy, gotowanie i spacery, a w weekend mąż daje jej wychodne. Szczerze? Spaliłabym się ze wstydu, gdyby to była moja matka.”

Dziewczyna podkreśla, że była zniesmaczona zachowaniem swojej nowej „koleżanki”. Rozumie, że od czasu do czasu każdy potrzebuje się jakoś wyszaleć, ale takie zachowanie w pewnym wieku już nie przystoi.

„Obraz nędzy i rozpaczy. Kobieta w średnim wieku, rozmazany make-up, kiecka odsłaniająca wszystko i ten głupi rechot. Mam nadzieję, że będąc w jej wieku okażę się mądrzejsza. Ona myślała, że jest duszą towarzystwa, a wszyscy się z niej śmiali. Jak na staruszkę pokazującą majtki.”

Twoja reakcja?

Super
Super
3
Ha ha
Ha ha
7
Wow
Wow
2
Smutny
Smutny
5
Zły
Zły
1

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz