Home Poruszające Lekarz i policjant uznali, że 19-latek jest tylko pijany. Piotrek konał.

Lekarz i policjant uznali, że 19-latek jest tylko pijany. Piotrek konał.

Od tej tragedii minęły już prawie 2 lata, ale jej konsekwencje ciągną się do dzisiaj. W czerwcu 2017 roku 19-letni Piotr z Łodzi wybrał się do Płocka, gdzie miał spotkać się z dziewczyną.

Jeszcze wtedy nie wiedział, że będzie to jego ostatnia podróż. Teraz kilka osób usłyszało zarzuty po śmierci 19-latka.

Poznana przez internet para wraz ze znajomymi dziewczyny udała się na bulwary wiślane w rejonie Wzgórza Tumskiego. Był to mile spędzony czas. Chwilę po północy doszło do sprzeczki pomiędzy 19-letnim Piotrem, a inną grupą młodzieży. W pewnym momencie nastolatek dostał znienacka w tył głowy. Następnie uderzył głową o twarde podłoże i stracił przytomność.

Pierwsi na miejsce zdarzenia dotarli funkcjonariusze, którzy widząc, że grupka młodych osób jest pod wpływem alkoholu, odwołali przyjazd karetki. Znajomi 19-latka widząc w jakim jest stanie, nie dali za wygraną i ponownie zadzwonili po pogotowie. Kiedy na miejscu zjawili się ratownicy, stwierdzili, że chłopakowi nic nie jest i jest po prostu pijany. Po tej diagnozie Piotr trafił na dołek, gdzie miał wytrzeźwieć.

W nocy, gdy policjanci zorientowali się, że 19-latek nie jest w najlepszym stanie, chłopak trafił na płocki SOR. Na miejscu został zbadany przez lekarkę, która stwierdziła, że nie ma żadnych przeciwwskazań do osadzenia nastolatka. Mimo tak postawionej diagnozy, stan Piotra pogarszał się z minuty na minutę, aż w końcu stracił przytomność, w końcu stracił przytomność około godziny 5 rano. Nieprzytomny chłopak trafił do szpitala, gdzie okazało się, że ma rozległe obrażenia głosy. Niestety było już za późno. Chłopak zmarł 22 czerwca około godziny 14.

Świadkowie zdarzenia zeznali, że zarówno policjanci, jak i medycy, którzy przyglądali się Piotrkowi, doskonale wiedzieli o urazie głowy 19-latka, który wcale nie był pijany – potwierdziły to badania przeprowadzone rankiem 22 czerwca. Jakby tego było mało, lekarka nawet odnotowała tę informację w dokumentacji medycznej, jednak nic sobie z tego nie robiła.

– „Mimo tych sygnałów, zespół ratownictwa medycznego nie widział podstaw do przewiezienia 19-latka do szpitala, przekazując go w ręce policji, a wystawiająca zaświadczenie lekarka po pobieżnym badaniu fizykalnym odstąpiła od przeprowadzania badań obrazowych, laboratoryjnych i ewentualnie obserwacji szpitalnej, błędnie zakładając że stan 19-latka podyktowany jest wpływem alkoholu” – wyjaśnił rzecznik łódzkiej prokuratury, Krzysztof Kopania.

Sekcja zwłok potwierdziła błędnie postawioną diagnozę. Okazało się, że 19-latek zmarł wskutek rozległego urazu czaszkowo-mózgowego. Miał złamaną kość czaszki i obrzęk mózgu. Zdaniem rzecznika obrażenia były na tyle duże, że nawet natychmiastowa interwencja specjalistów nie gwarantowała możliwości uratowania życia. Nie zmienia to faktu, że takie stwierdzenie nie tłumaczy nieprawidłowości w działaniach służb medycznych.

Prokuratura postawiła już zarzuty po śmierci 19-latka lekarce płockiego szpitala oraz ratownikowi kierującemu zespołem karetki pogotowia.

– „Prokuratura Okręgowa w Łodzi przedstawiła lekarce płockiego szpitala oraz ratownikowi kierującemu zespołem karetki pogotowia zarzuty, dotyczące narażenia 19-letniego mieszkańca Łodzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Na kilka godzin przed utratą przytomności, a następnie śmiercią, podejrzani badając 19-latka, nie stwierdzili podstaw do poszerzenia diagnostyki i udzielenia dalszej pomocy medycznej, błędnie oceniając, że jego stan jest konsekwencją spożycia alkoholu. Obojgu podejrzanym grożą kary pozbawienia wolności w wymiarze do lat 5” – wyjaśnia rzecznik łódzkiej prokuratury.

Póki co nie wiadomo czy i jakie konsekwencje zostaną wyciągnięte w stosunku do policjantów, którzy jako pierwsi przyjechali na miejsce zdarzenia.

Piotra uderzył Damian K., który jest znany w gronie znajomych jako „Diabeł”. I choć od śmierci 19-latka minęło już prawie dwa lata, jego oprawca dopiero 10 grudnia 2018 został uznany przez Sąd Okręgowy w Płocku za winnym nieumyślnego spowodowania śmierci i w konsekwencji usłyszał wyrok 3 lat pozbawienia wolności. Taka decyzja poruszyła rodziną zmarłego Piotra.

– „Mam żal do pani sędzi. Wyceniła życie mojego dziecka na 3 lata więzienia. Za zabicie psa więcej dostają” – powiedziała Agnieszka Wieteska, matka Piotra.

Czy lekarka, która postawiła błędną diagnozę i ratownicy również powinni ponieść konsekwencje?

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz